sklepw 126 sklepach
Podziel się:

Ekskluzywny wywiad Top10: Karim Rashid

25-05-2009
Do schowka
Karim Rashid: Inspirują mnie nasze współczesne zachowania społeczne, kurczący się świat, wszyscy ludzie, których spotykam na świecie, technologia, metody produkcji, materiały, rynek, a także życie codzienne. Wszystko może być inspirujące.

Ewa Ambroziak: Pamiętasz swój pierwszy projekt, który został wyprodukowany i sprzedany z powodzeniem?


Karim Rashid: W 1993 r. zaprojektowałem kolekcję ozdób stołowych, dla firmy Nambe. To był prawdziwy sukces, ponieważ sprzedały się one w sumie za około 3 miliony dolarów. Stały się także częścią kolekcji muzealnej. Poczułem wtedy, że mogę nie tylko osiągnąć sukces, ale także stworzyć coś znaczącego dla świata. W 1996 roku zaprojektowane przeze mnie opakowania kosmetyków Issey Miyake, również stały się popularne.

Niezwykła historia związana jest ze stołem Aura, którego prototyp wykonałem własnoręcznie w 1988 roku. W 1993 roku wykonany został z podobnych materiałów w salonie MOMA w Nowym Jorku. Był on również moim pierwszym eksponatem w salonie Zeritalia w Mediolanie w 1997 roku. W  Montréal Museum of Decorative został częścią stałej ekspozycji. W 1997 roku zaprojektowałem bardzo dziś popularne krzesło OH dla firmy Umbra. Sprzedały się w przeszło milionie egzemplarzy. Jednak moim największym sukcesem w USA był zaprojektowany w 1995 roku i wykonany z polipropylenu pojemnik na śmieci – Garbo. Przekonałem się wtedy o tym, że Amerykanie pragną designu ale za rozsądną cenę. Garbo sprzedał się już w ośmiu milionach egzemplarzy. Stał się także eksponatem 15 muzeów.

 

 

E.A: Skąd czerpiesz inspiracje i pomysły? Przykładowo, co inspirowało cię pod czas tworzenia dla Alessi?


K.R: Inspirują mnie nasze współczesne zachowania społeczne, kurczący się świat, wszyscy ludzie, których spotykam na świecie, technologia, metody produkcji, materiały, rynek, a także życie codzienne. Wszystko może być inspirujące.

 

 

E.A: Urodziłeś się w Kairze. Wiele podróżowałeś. Studiowałeś w Kanadzie, we Włoszech. Jednak od kilku lat na stałe mieszkasz w Nowym Jorku. Dlaczego akurat Nowy Jork? 


K.R: Tak naprawdę, to moja kariera rozpoczęła się w 1993 r., kiedy przeniosłem się do Nowego Jorku. Wcześniej pracowałem w biurze projektowym w Toronto. Przez 7 lat robiłem niesamowite wzory projektów przemysłowych, np. maszyn, sprzętu medycznego, narzędzi elektrycznych, skrzynek pocztowych, itp. Firmy jednak odnosiły się lekceważąco do samego projektowania ale i projektantów. Kiedyś projekt nie liczył się tak, jak dzisiaj. Dlatego, w nadziei na zmianę, przeniosłem się do Nowego Jorku. Jest to prawdziwie „globalne” miejsce. Chcę żyć tam, gdzie wszyscy są równi, bez względu na rasę, kolor skóry, wyznanie, język, itd. Niewiele jest miejsc na świecie jak to, gdzie istnieje wolność, indywidualizm, gdzie liczą się wartości, własne przekonania, prawda, różnorodność, wielość piękna. Z tych powodów czuję, że Nowy Jork to moje miejsce.

 

 

E.A: Imponuje mi twoja filozofia, którą dzielisz się na swojej stronie internetowej. Piszesz tam o tym, że wysokiej jakości produkty powinny być dostępne także dla mas. Z czego wynika takie niekomercyjne podejście?

K.R: Stworzyłem słowo "designocracy." Wiele lat temu, kiedy projektowałem między innymi dla Black & Decker, Toshiba, Brita doszedłem do wniosku, że że wszystkie przedmioty codziennego użytku powinny być dobrze zaprojektowane, niedrogie i łatwo dostępne. Rzeczy, których używamy na co dzień, mimo że nie są luksusowe, powinny być piękne, wysokiej jakości, użyteczne, estetyczne, ciekawe i przyjemne w użytku. Było to oryginalne pojęcie masowej produkcji i rewolucji. Praktyka i estetyka powinny być nierozłączne.

 

Karim Rashid: Chciałbym, aby ludzie widzieli we mnie designera,  który próbuje kształtować estetykę XXI wieku. Wierzę, że nowe przedmioty, które kształtują nasze życie mogą istnieć w dowolnym miejscu, w różnych kontekstach, są naturalne i syntetyczne.

E.A: Dziś bardzo dużo mówi się o ekologii w szeroko rozumianym przemyśle. Jednak wiele, oczywiście nie wszystkie, z twoich projektów jest z tworzyw sztucznych. Czy oznacza to, że nie poddałeś się tej „ekopanice”?


K.R: Oczywiście, że się nie opieram.  Wychowałem się i uczyłem w latach siedemdziesiątych, kiedy to rozpoczęły się dni ziemi. Moim profesorem był Victor Papanek, który napisał najważniejszą w historii książkę o projektowaniu „Design for the Real World: Human Ecology and Social Change” a później o projektach ekologicznych (green design).  Tak więc zawsze  starałem się uwzględniać eko-problemy w moich projektach. Kocham jednak pracę z wszystkimi materiałami i  przyznaję, że kocham plastik i ciekłe polimery. Tworzywa sztuczne świetnie udają materiały naturalne, mają fenomenalne właściwości i możliwości. Plastik może tworzy produkty ogólnodostępne poprzez jego błyskawiczny proces produkcji. Mam narzędzia i technologie, które pozwalają mi tworzyć formy, których do nie dawna jeszcze stworzyć bym nie mógł. To jest nieodwracalny postęp naszego istnienia. Jestem wyznawcą teorii, że historia nie jest czymś co należy bezustannie porównywać, mierzyć, lub za czym tęsknić. Ważny jest otwarty rozum, który celebruje życie, odbija się od naszych doświadczeń. Projektanci rzeźbią ten świat eksperymentując z cieczami i tworzywami sztucznymi.

Jestem również zainteresowany materiałami biodegradalnymi, które używam jako opakowania w restauracjach z fast foodami. Używam krochmalu i ziemniaków, które kształtuję przy pomocy wstrzyknięć i uzyskuję efekt tworzywa sztucznego. Zawsze bronię tezy, że tworzywa sztuczne chronią zasoby naturalne naszej planety. Ochrona bogactw naturalnych oznacza używanie mniejszej ilości surowców i energii w produkcji i całym życiu danego produktu – od jego tworzenia, produkcji, użycia wielokrotnego, recyklingu aż do zniszczenia. Tworzywo sztuczne poprzez swoje cechy takie jak lekkość, trwałość i łatwość w formowaniu może chronić bogactwa naturalne. Niedawno przeczytałem, iż pomimo,że tworzywo sztuczne używane jest w prawie wszystkich aspektach naszego życia, to jego produkcja stanowi jedynie 4% wykorzystania energii. A co jeszcze bardziej interesujące - zużyte tworzywo stanowi 9% wagi wszystkich odpadów w USA ( statystyki z 2005 r.). Obecnie prawdziwym wyzwaniem jest użycie takiego tworzywa, które wykorzystane jest w mniejszej ilości, ale lepiej.

 

Obecnie na projektancie spoczywa pewna odpowiedzialność. On lub ona znają przeznaczenie swojego produktu, jego żywotność, jego rozkładanie się (lub jego surowca) w środowisku. Zawsze rozpoczynam projektowanie mając to właśnie na uwadze. Wierze również, że każdy nowy produkt powinien zastąpić trzy przedmioty – zależy to od użycia nowych technologii, nowych materiałów i oczywiście nowego designu. Taką filozofią niejednokrotnie osiągałem sukcesy. Współpracowałem z firmami aby zmniejszać ich linię produkcyjną, zwiększyć jej efektywność i jakość wykonanego produktu.

E.A: Czy myśląc nad kolejnym projektem masz od razu zamysł z czego, z jakiego materiału ma być on wykonany?


K.R: Nigdy nie rozpoczynam projektu od wybrania tworzywa. Pracuję w sposób „forma podąża za przedmiotem”, a przyszłe kształty będą inspirowane tym, jaki przedmiot projektuję. Zawsze jednak staram się tworzyć formy jak najbardziej zmysłowe, ludzkie, wywołujące uśmiech. Staram się zawsze stworzyć taką formę jakiej jeszcze nie było. Materiał, z jakiego projekt zostanie wykonany jest szalenie dla mnie istotny ze wspomnianych wcześniej względów.

E.A: Niejednokrotnie spotkałam się z tym, że Karim Rashid kojarzy się z trzema podstawowymi rzeczami: plastikiem, futurystycznymi formami i różowym kolorem. Słuszne skojarzenia?


K.R: Tak, chociaż dość powierzchowne. Chciałbym, aby ludzie widzieli we mnie designera,  który próbuje kształtować estetykę XXI wieku. Wierzę, że nowe przedmioty, które kształtują nasze życie mogą istnieć w dowolnym miejscu, w różnych kontekstach, są naturalne i syntetyczne. Mogą być inspirowane przez telekomunikację, informację, rozrywkę, technologię i produkcję. Wiążę nadzieję z narodzinami nowych procesów przemysłowych, nowych materiałów i rynków światowych. Wierzę, że wpłyną one nasze życie. Nowa kultura wymaga nowych form, materiałów i stylu.

E.A: Otrzymałeś szereg prestiżowych nagród, twoje prace są na stale eksponowane w bodajże 14 muzeach na świecie, między innymi w  Museum of Modern Art w Nowym Jorku i San Francisco Museum of Modern Art, Centrum Pompidou w Paryżu, w rozmaitych galeriach. Czy jest jeszcze jakieś „trofeum”, jakiś cel, który szczególnie chciałbyś osiągnąć i do którego dążysz?


K.R: Największa nagrodą jest dla mnie widok moich produktów w sklepach na całym świecie i to, że ludzie kochają to, co robię. Moim celem jest to, aby w każdym domu na świecie był chociaż jeden przedmiot mojego autorstwa i jeden projekt wnętrza w każdym mieście na świecie.

 

 

E.A: Życzę Ci realizacji tych marzeń, planów. Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.


K.R: Dziękuję za życzenia i za rozmowę

 

Ewa Ambroziak - Top10tastes

 


 


 

Podziel się:

Zobacz także

Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Autor:*
Masz konto?
E-mail:
Tytuł:*
Treść:*

Przepisz tekst wpisany w cudzysłowie:

Komentarze

  • naroznik naroznikiem stefan, ja bym chciala miec taki salon...
  • dziwne jakies
  • Bardzo mi się podobaja takie wielkoformatowe plytki. Choc...
  • Do takiej biblioteki, pokazany lampy pasują jak ulał....
  • Niestety mam pewne obiekcje do tego, czy spożywanie...
  • Drugie zdjęcie najbardziej przypadło mi do gustu. Podoba...
  • O a hafty krzyżykowe to ja umiem, więc może sama...
  • widziałam świetny katalog trendów kolorystycznych na...
  • super wnętrze. szkoda tylko że w małym mieszkaniu nie...
  • Szkoda, że dobry materac jest zazwyczaj w kosmicznej cenie...
-
Wszystkie nowości w Twojej poczcie. Chcesz wiedzieć wszystko o aktualnych nowościach, promocjach - zapisz się do bezpłatnego newslettera.
Współpraca targowa: