Moda na ręczne robótki
Jednym ze sposobów na kreatywne spędzenie wolnego czasu jest decoupage - technika zdobienia przedmiotów. Przy jej pomocy możemy samodzielnie nadać nowy wygląd zwykłej szafce, wieszakowi czy talerzykowi.
Możemy również tworzyć przedmioty od podstaw, a następnie je ozdabiać, używając do tego np. urządzeń marki Dremel. O modzie na ręczne robótki i technice decoupageu opowiada Katarzyna Pander-Liszka.
Rozmowa z Katarzyną Pander-Liszką, instruktorką decoupageu
Decoupage stał się niezwykle modny. Po wpisaniu w google hasła otrzymałam 873 tys. wyników z polskich witryn internetowych. Co spowodowało ten boom?
Do łask wraca wszystko, co wiąże się z własnoręcznym tworzeniem pięknych przedmiotów. Od ręcznych robótek, po ozdabianie skomplikowanymi rzemieślniczymi technikami jak grawerowanie czy frezowanie. Popularność decoupage'u bierze się stąd, że jest to technika stosunkowo prosta - można się jej nauczyć na kilkugodzinnym kursie - oraz niewymagająca prawie żadnych zdolności artystycznych. Do ozdabiania przedmiotów służą gotowe motywy graficzne, które należy jedynie bardzo starannie wyciąć, umieścić na ozdabianym przedmiocie oraz polakierować. Wymaga to jednak wielkiego skupienia i cierpliwości.
Jakie osoby trafiają na Pani kursy?
Wyłącznie kobiety. Kobiety bardzo różne - od gospodyń domowych po finansistki, od emerytek po młode, przebojowe dziewczyny na początku swej drogi zawodowej. Wszystkie one jednak są osobami wrażliwymi na piękno, gotowymi - trochę wzorem naszych babć - poświęcić wiele czasu, by tworzyć piękne przedmioty w jednym egzemplarzu. Przedmioty z duszą, którymi można ozdobić własne mieszkanie lub podarować w prezencie drogiej osobie. Coraz częściej trafiają na moje kursy zaganiane kobiety zajmujące wysokie stanowiska w wielkich korporacjach. I nagle odkrywają, że kariera nie zaspakaja wszystkich ich potrzeb, że salon urządzony jak gabinet prezesa w szkle, chromie i kamieniu kosztem kilkudziesięciu tysięcy złotych jest miejscem zimnym i obcym. Że własnoręcznie ozdobiona komódka, szkatułka na biżuterię, talerzyk ze zdjęciem babci czy odrestaurowany ręczny młynek do kawy dają im prawdziwą radość i głęboką satysfakcję.
Panowie jakoś się do tego nie garną...
...a szkoda. Bo na Zachodzie również mężczyźni zajmują się decoupagem. Ale i u nas przyjdzie na to pora, to kwestia czasu. Panowie mają jednak swój niezwykle ważny udział - to oni są w domach posiadaczami wszelkiego sprzętu typu wiertarki, szlifierki, pilniki, śrubokręty etc. Panowie skupiają się zazwyczaj na aspektach praktycznych majsterkowania, panie na wymiarze estetycznym. Ale przecież te dwie rzeczywistości w pewnym momencie zachodzą na siebie, spotykają się. Na przykład wówczas, gdy trzeba jakiś odzyskany ze strychu babci czy kupiony na pchlim targu przedmiot oczyścić z rdzy, starej farby itp. Ten tradycyjny podział ról rodzi czasem zabawne sytuacje - jedna z moich klientek wyżalała się, że mąż dokłada wszelkich starań by dyskretnie wypytać, jaki pierścionek chciałaby dostać w prezencie gwiazdkowym, podczas gdy ona "od niechcenia" podpowiadała mu, że jej marzeniem jest narzędzie Dremela z kompletem kilkudziesięciu końcówek do rzeźbienia, grawerowania, szlifowania, ostrzenia, polerowania, wygładzania, cięcia etc. Jak widać panowie nie zawsze nadążają za zmianami priorytetów swoich żon, które nauczyły się decoupage'u.
Co jest niezbędne w wyposażeniu warsztatu decoupage'ysty?
Podstawowe wyposażenie można skompletować za około 300 zł - dobre nożyczki do wycinania motywów, pędzle do lakierowania, chemia - kleje i lakiery. Cena arkusza papieru, na którym znajduje się kilkanaście wzorów - aniołki, kwiaty, dekory etc - to koszt około 8 zł. Znaczna część pracy decoupage'ysty to lakierowanie zdobionej powierzchni - kładziemy nawet kilkadziesiąt warstw lakieru ukrywających wszelkie nierówności spowodowane przyklejeniem papieru, by przedmiot wyglądał jak własnoręcznie pomalowany. Niestety, lakier trzeba szlifować, co jest czynnością żmudną. Można to robić albo ręcznie, albo - znacznie wygodniej - używając elektrycznej polerki. Osoby, które zaczynają swoją przygodę z ręcznym ozdabianiem przedmiotów zazwyczaj chcą iść krok dalej, i dołączają do swojego warsztatu nowe techniki, takie jak frezowanie krawędzi czy grawerowanie. Doskonale leżące w dłoni narzędzia Dremela, w których można wymieniać końcówki w zależności od aktualnych potrzeb, pozwalają na uzyskanie ogromnej precyzji pracy, na przykład wycinanie ażurowych wzorów w strusich jajach, grawerowanie napisów. W ręku zręcznej i cierpliwej osoby, takie narzędzie pozwala na stworzenie prawdziwych dzieł sztuki - tym cenniejszych, że wyprodukowanych własnoręcznie i w jednym egzemplarzu.
----------------------------------------
Katarzyna Pander-Liszka - decoupagem zajmuje się od siedmiu lat, od trzech prowadzi na ulicy Wilczej 29a w Warszawie pracownię, galerię oraz kursy dla osób chcących nauczyć się technik ręcznego zdobienia przedmiotów tą techniką. Na miejscu (jak również przez stronę internetową www.carta.com.pl) można zaopatrzyć się we wszelkie narzędzia potrzebne w warsztacie decoupage'ysty oraz w setki motywów graficznych do ozdabiania przedmiotów.


